SKN Elektroenergetyka

www.elen.put.poznan.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Studenckie Koło Naukowe Elektroenergetyka

ERS ma szansę zaistnieć w Polsce?

Email Drukuj PDF

Koncepcja ERS, a dokładniej Emergency Restoration Systems (Tymczasowe techniki utrzymania zasilania) jest rozwijana od lat 70. ubiegłego stulecia w krajach amerykańskich i Kanadzie, a w Europie w Holandii.

Dlaczego u nas to nadal taka nowość? Koncepcji jest kilka. Pierwszą z nich są oczywiście pieniądze. Koszty zakupu i zastosowania takiego osprzętu produkowanego tylko przez kilka firm na świecie są ogromne, a do tego należy jeszcze doliczyć rozmaite szkolenia specjalistyczne dla pracowników. Kolejnym powodem jest opór społeczeństwa. Nikt nie zgodzi się na postawienie słupa wysokiego napięcia na jego polu, nawet jeśli ma to być rozwiązanie tymczasowe. Zacznie się walka o odszkodowania i znów wracamy do tematu pieniędzy. W Polsce techniki tymczasowego utrzymania zasilania odbiorców były wykorzystane jedynie do robót budowlanych w stacji elektroenergetycznej Rogowiec koło Bełchatowa. PSE  podpisały kontrakt z firmą z Kanady na dostawę zestawu do budowy linii tymczasowej dla linii przesyłowych 220 i 400 kV.

Co to właściwie jest? Linie tymczasowe są to linie elektroenergetyczne o prostej budowie słupów, wielokrotnego użycia i krótkim czasie montażu (ustawianie słupów bez fundamentów, na specjalnej płycie) służące do chwilowego zastąpienia linii przesyłowej, która nie może funkcjonować poprawnie na skutek awarii, żywiołu, degradacji wytrzymałości mechanicznej i elektrycznej. Dzięki kontenerowemu sposobowi składowania są zastosowane jako jeden z najistotniejszych elementów ochrony infrastruktury krytycznej, którą buduje się w celu utrzymania zasilania energią elektryczna odbiorców podczas prac czy awarii.

Linie tymczasowe pozwalają na:

  • wymianę przewodów fazowych,
  • wymianę izolacji oraz słupów ,
  • remonty torów linii na liniach wielotorowych.

Elementami podstawowymi linii tymczasowych są słupy zbudowane z segmentów wykonanych ze stopu aluminium lub stali, dzięki czemu można je szybko przetransportować na miejsce prac i szybko postawić. Wszystkie elementy spakowane są tak, by kolejno je wyjmować i montować. Przewody na takich słupach są podtrzymywane za pomocą izolatorów kompozytowych. Wszystkie elementy funkcjonalnością przypominają klocki Lego. Co ciekawe odcinki takiej linii są stosowane nawet do napięcia 765 kV.


Rys. 1 Elementy konstrukcji słupa i jego osprzętu oraz słup po zmontowaniu w ciągu linii tymczasowej (na podstawie towersolutions.ca); oznaczenia:
1 – płyta podstawy, 2 – podstawa przegubowa, 3 – przesuwny wysięgnik do podnoszenia, 4 – segment, moduł słupa, 5 – ruchoma płyta do montażu izolatorów i lin, 6 – stalowe liny odciągowe

Moim zdaniem stosowanie linii tymczasowych nie jest wymysłem, ale koniecznością, która w przyszłości może być przydatna dla eksploatacji i modernizacji sieci elektroenergetycznych wpływając na zwiększenie pewności zasilania, które nie są najnowsze i będą tego wymagały. Na szczególną uwagę zasługują właśnie linie wysokiego napięcia, gdzie występuje podwyższone ryzyko utraty dostawy energii elektrycznej dla większej liczby odbiorców.

Uważam, że inwestycja w linie tymczasowe poprawi efektywność przesyłu energii, ułatwi odbudowę sieci, jej diagnostykę oraz w dłuższej perspektywie wiedzę na temat procesów starzeniowych czy zmęczeniowych materiałów sieci elektroenergetycznej, co umożliwi zapobieganie zagrożeniom i awariom.

autor artykułu: Agnieszka Żyto, SKN Elektroenergetyka
źródło:Czasopismo „Energetyka” nr 10/ 2010 str. 73-78

Link do krótkiego filmu obrazującego składanie linii tymczasowej:
https://www.youtube.com/watch?v=eK3cl_Gz-hQ

 

Poprawiony: poniedziałek, 05 maja 2014 20:52
 

Słońce, rozpraszasz się!

Email Drukuj PDF

… Czy to źle? W życiu raczej nie polecam, natomiast jeśli jesteśmy przy energetyce zawsze warto opcję owego rozpraszania rozważyć. Mowa oczywiście o generacji rozproszonej  czyli  o małych i średnich układach wytwórczych energii elektrycznej i ciepła (w tym chłodu), mogących również pracować w skojarzeniu. Zagadnienie to jest bardzo aktualne i skutecznie dzieli środowisko energetyczne.

Korzyści płynące z wprowadzenia na szeroką skalę mikroinstalacji* i instalacji małych** to między innymi:
  • ograniczenie jednostkowych emisji zanieczyszczeń
  • redukcja emisji dwutlenku węgla
  • zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w ogólnym bilansie energetycznym (tym samym wypełnienie dyrektyw unijnych)
  • ograniczenie strat mocy czynnej i biernej na przesył i dystrybucję
  • stymulacja nowej gałęzi gospodarki
  • dążenie do energetycznego zbilansowania obszarów

Ponadto rozwój generacji rozproszonej może usprawnić nie tylko z technicznego, ale i społecznego punktu widzenia funkcjonowanie poszczególnych regionów kraju – poprzez stworzenie lokalnych rynków energii, spodziewać się można wzrostu znaczenia samorządów. Brzmi jak bajka, a u nas wciąż źródeł rozproszonych jak na lekarstwo. Czyżbyśmy byli tak niemądrzy i odrzucali wszystkie te dobrodziejstwa, które niesie za sobą wprowadzenie generacji rozproszonej na szeroką skalę? Bynajmniej!

Podstawą do zastosowania tego typu innowacyjnych rozwiązań jest gotowość kraju na taką rewolucję energetyczną.  Bariery dla rozwoju generacji rozproszonej w Polsce to przede wszystkim bariery techniczne, ekonomiczne i polityczne. Istnieje uzasadniona obawa przed destabilizacją systemu elektroenergetycznego zakładając duży udział w bilansie energetycznym niestabilnych źródeł energii. Polski system elektroenergetyczny nie posiada nowoczesnej infrastruktury, jest niedoinwestowany – szczególnie w sektorze przesyłowym i dystrybucyjnym.  Warto wspomnieć o współczynniku jednoczesności odbiorców na poziomie od 0,3 do 0,7. Biorąc pod uwagę jednoczesność produkcji mikroinstalacji tor prądowy zostanie obciążony znacznie bardziej niż zakładano podczas projektowania. Może to doprowadzić do znacznych obciążeń, a nawet przeciążeń linii dystrybucyjnych. Pojawią się wówczas przepływy mocy z poziomów niższych napięć sieci do wyższych co może skutkować przyrostem napięcia oraz błędnym działaniem zabezpieczeń.
Czynnikiem hamującym rozwój jest niechęć krajowego sektora energetycznego do wprowadzenia jakichkolwiek innowacji na poziomie poszczególnych podsektorów. Głównym problemem jest to, że wszystkie dotychczasowe zmiany wynikają nie z chęci modernizacji krajowego systemu energetycznego, a z chęci wypełnienia dyrektyw unijnych. Rozwój generacji rozproszonej skutecznie będzie też hamowała poprawka nazwana (niesłusznie) prosumencką. Zgodnie z ową poprawką - będącą częścią tzw. „małego trójpaku”- właściciel mikroinstalacji jest zwolniony z obowiązku prowadzenia działalności gospodarczej, a cena sprzedaży energii do sieci ma wynosić (jedynie) 80% średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej w poprzednim roku kalendarzowym. Oznacza to, że czas zwrotu w np. system fotowoltaiczny wyniesie 20-25 lat (przy oczekiwanym przez potencjalnych prosumentów okresie 5-7 lat).

Wprowadzenie generacji rozproszonej na szeroką skalę niesie za sobą szereg korzyści, o których należy pamiętać. Nie można natomiast zapominać, że na takie zmiany musimy się najpierw przygotować wprowadzając daleko idące zmiany w krajowym systemie elektroenergetycznym począwszy od samej filozofii funkcjonowania, skończywszy na zmianie topologii i systemów zarządzania przyszłymi zintegrowanymi, lecz całkowicie niezależnymi podsystemami elektroenergetycznymi. Innowacyjne inwestycje jeszcze bardziej obciążą przestarzałą już sieć doprowadzając w końcu do poważnej awarii, której skutki będą kosztowały o wiele więcej niż remont lub przebudowa. Konieczne jest również zaoferowanie korzystnych taryf gwarantowanych, dofinansowań, kredytów, a także wprowadzenie ustaw realnie wspierających rozwój odnawialnych źródeł energii w rozproszeniu. W przyszłości warto również rozważyć zastosowanie sieci smart grid  (i taryf dynamicznych) pozwalających na komunikację między wszystkimi uczestnikami rynku energii, a tym samym obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności, a także zintegrowanie rozproszonych źródeł energii.

 

* odnawialne źródło energii o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej nie większej niż 40 kW, przyłączone do sieci elektroenergetycznej o napięciu znamionowym niższym niż 110 kV, lub o łącznej mocy zainstalowanej cieplnej niż 120 kW
**odnawialne źródło energii o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej większej niż 40kW i nie większej niż 200 kW, przyłączone do sieci elektroenergetycznej o napięciu znamionowym niższym niż 110 kV lub o łacznej mocy zainstalowanej cieplnej większej niż 120 kW i nie większej niż 600 kW


autor: Aleksandra Gabryjałowicz, SKN Elektroenergetyka
źródła: 

  • Wpływ mikroinstalacji na sieć elektroenergetyczną, dr inż. Henryk Majchrzak, Czysta Energia Wrzesień 2013
  • Generacja rozproszona w nowoczesnej polityce energetycznej (wybrane problemy i wyzwania), Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Warszawa 2012
Poprawiony: poniedziałek, 14 kwietnia 2014 17:46
 

Telefony komórkowe a pole elektromagnetyczn

Email Drukuj PDF


Codziennie spotykamy się z brakiem zasięgu w naszych smartfonach. Często zastanawiamy się czym jest to spowodowane. "Środek wielkiego miasta a ja mam tylko 2 kreski". Poniżej kilka słów wyjaśnienia o co w tym wszystkim chodzi.

Pola oddziałujące na nas

Nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, gdzie mieszkamy, co na nas oddziałuje, co dzieje się z naszym organizmem. Chcemy natomiast móc zawsze i wszędzie korzystać z internetu w smartfonie nie patrząc czy odbija się to na naszym zdrowiu czy nie. Ładnych paręnaście lat temu lekarze stworzyli mapę ludzkiego ciała z punktami krytycznymi, które są najbardziej podatne na "promieniowanie GSM". Znajdowały się tam punkty kluczowe naszego organizmu :
- Głowa - podczas rozmowy słuchawka znajduje się przy uchu,
- Serce - często telefon noszony był w wewnętrznej kieszeni marynarki,
- Genitalia męskie - bliskość telefonu noszonego w kieszeni spodni.

Pole elektromagnetyczne vs Nokia Panasonic

I o ile dzisiaj jest to powód do śmiechu, o tyle nie można przeczyć w całości tej teorii.Urządzenia uległy rozwojowi, narzucono miliard nowych norm dotyczących emisji CO2, fabryki podzespołów są bardziej "EKO" i przyjazne środowisku.

A GUZIK PRAWDA!

Całe to zamieszanie, chęć wielkich firm telekomunikacyjnych by dbać o nasze zdrowie i życie to tylko bujda. Fakt, chcą byśmy żyli jak najdłużej, po to żeby mogli wcisnąć nam więcej urządzeń elektronicznych. Może i jestem fanem teorii spiskowych, ale wykryte celowe postarzanie urządzeń takich firm jak Phillips czy Samsung idealnie utwierdzają mnie w wyżej postawionej tezie.

Co do zdrowia - tak, znajdujemy się w przeogromnym polu elektromagnetycznym Ziemi. Przechodząc z dużego pokoju do małego w naszych mieszkaniach, przemieszczamy się z deszczu pod rynnę - z pola elektromagnetycznego telewizora do pola wytwarzanego przez płytę grzewczą indukcyjną lub piekarnik elektryczny.


Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy jak to wpływa na nasz organizm. Chorujemy na migreny, na cykliczne nerwobóle, lekkie nerwice i stany depresyjne. Nie szukamy źródeł, tylko leczymy objawy. A przyczyną może być wcześniej wymienione pole elektromagnetyczne.

Nie twierdzę tu, że setki pomiarów i wyniki badań kłamią. Pole elektryczne i magnetyczne o najsilniejszym działaniu występuje w okolicach linii elektroenergetycznych wysokich i najwyższych napięć (110,220 i 400kV) jednak na wysokości 2m nad ziemią wartości natężenia obydwu pól są znikome, prawie niemierzalne. Skąd więc teoria o złym i szkodliwym działaniu elektromagnetyzmy na organizm ludzki? A no stąd, że o ile prąd przepływający przez linie wywołuje oddziaływanie na człowieka na słupie (montera lub idioty-hardcora) w znacznym stopniu, o tyle zamieszczone na konstrukcjach słupów anteny nadawcze GSM oddziałują na wszystko wokół na każdej wysokości. Poniższa mapa obrazuje jak wygląda polska sieć elektroenergetyczna WN i NN w Polsce, nie są tu zaznaczone słupy, które widujemy na co dzień, tylko te najwyższe konstrukcje wsporcze.


Operatorzy komórkowi z miłą chęcią wynajmują konstrukcje pod swoje nadajniki, mając ogromny wybór w umiejscowieniu (słupy co 100m) i w dodatku nie obchodzi ich nic więcej niż utrzymanie swojego urządzenia w dobrej kondycji. Problem w tym, że taki nadajnik oddziałuje z częstotliwością nie 50Hz (częstotliwość polskich sieci) a z częstotliwości 900/1800/1900 MHz !!! Nie dość, że czas przebywania elektromonterów na konstrukcjach przy konserwacji jest ograniczana przez pole wywołane przepływem prądu w sieci, to jeszcze dodać trzeba oddziaływanie nadajników, które ograniczają czas możliwej pracy kilkukrotnie. Dobrze dobrze, siedzę w swoim grajdołku, to i Was zanudzam tymi opowieściami. OTÓŻ NIE! Wieża RTV z nagłówka idealnie obrazuje ilość anten i nadajników na niej zamontowanych. Pole elektromagnetyczne znajdujące się wokół takiej konstrukcji posiada ogromne wartości natężenia. O ile normy pozwalają wybudować budynki mieszkalne i gospodarcze w odległości ~300m od linii Najwyższych Napięć w Polsce, o tyle w pobliżu takiej wieży RTV zabudowa mieszkaniowa jest kategorycznie zakazana w obrębie równym co najmniej 3-krotnej wysokości konstrukcji. Oczywiście nie wnosi to zbyt wiele, bo przy tej częstotliwości nie ma szans, że w obrębie 200m nie będziemy tego odczuwać. Możemy nie czuć tego codziennie, ale nasz organizm owszem i w pewnym momencie poinformuje nas o tym pewnymi objawami. 

No dobrze, a co z tym zasięgiem w wielkich miastach?

Operatorzy nie chwalą się tym, że postawili w obrębie miasta 20 nowych nadajników, które emanują polem elektromagnetycznym na każdą stronę. Przypisują sobie powiększanie zasięgu. Wszystko fajnie i pięknie, ale zasięg jak był słaby tak jest dalej. Mimo, że mam w pobliżu siebie wieżę RTV z ich nadajnikiem , więc w czym tkwi problem?
Odpowiedź jest prosta! Występują w przyrodzie takie zjawiska jak interferencja czy dyfrakcja. Często składa się tak, że mieszkając w pobliżu nadajnika nie mamy zasięgu, dodatkowo nie odbiera nam odpowiednio Cyfra+ i szwankują urządzenia elektroniczne. Są to obok ludzkiego organizmu najwrażliwsze możliwie obserwowalne dowody na oddziaływanie pewnych sił. Nie mówię o duchach, o efektach specjalnych, spiskach czy elementach dodatkowych. Nakładanie się na siebie fal tworzy jakby niewidoczną falę tsunami, która pędzi od takiej wieży w prawie każdym kierunku. Nakładając na siebie dodatkowe fale o podobnej częstotliwości pędzi takie ustrojstwo przed siebie przechodząc przez organizmy ludzkie i inne żyjątka na przestrzał. I leci sobie i po pewnym czasie zaniknie, bo odbije się od przeszkody, trochę tam wytłumi ją coś po drodze, a tu trafi przypadkiem do odbiornika jakiegoś. Jednak taka przypadkowa fala tsunami powoduje, że zakłóca nasz sygnał. Nie do końca, bo to różne częstotliwości, jednak mocno przeszkadza w odebraniu przez nas upragnionego sygnału komórkowego.

To co w końcu z tym zdrowiem?

Ano nic! Od tego problemu za daleko nie uda nam się uciec. Zdrowie dostaje solidne kopniaki, a my bezradnie przyspieszamy pewne procesy trzymając smartfona przy uchu, laptopa/tablet na kolanach, przy włączonym TV i wieży HiFi. Jesteśmy bombardowani z każdej strony nadajnikami, wszystko przechodzi na łącza bezprzewodowe, wszędzie routery WiFi, GSM,LTE a gdzie w tym wszystkim ekranowanie? Kable, przewody mają chociaż kilka warstw ochronnych... Gołębie pocztowe, pszczoły i inne zwierzęta posługujące się mini modułami GPS wbudowanymi w głowy przez naturę błądzą, bo szwankują ich systemy porozumiewawcze. Coś się dzieje w tym eterze, i dopóki były to tylko fale radiowe, wojskowe i kilka telewizyjnych, to wszystko było ok. Teraz jak sobie pomyślę jaki niewidoczny gołym okiem śmietnik mamy na niebie, to przyprawia mnie to o ból głowy. Zastanówcie się trochę nad tym problemem przez weekend i pomyślcie czy warto się na co dzień otaczać tak dużą ilością urządzeń emitujących pole elektromagnetyczne.

autor: Maciej Kubiak, SKN Elektroenergetyka
Zapraszamy do odwiedzenia  strony autora : http://maciejkubiak.komorkomania.pl/
Poprawiony: poniedziałek, 07 kwietnia 2014 16:26
 

Drzwi otwarte - relacja

Email Drukuj PDF

 



W sobotę 29.03.2014 na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej odbyły się „Drzwi otwarte” dla kandydatów studiów technicznych. Nasi młodsi koledzy mieli okazję uczestniczyć w prezentacji wydziału oraz kierunków, jakie można na nim studiować. Wygłoszona została ona przez wybranych pracowników naukowych uczelni. Następnie w mniejszych grupach udali się oni do laboratoriów – „Wysokich Napięć” oraz „Paliw i Przetwarzania Energii”, gdzie mieli możliwość zobaczyć, jak wyglądają stanowiska do ćwiczeń laboratoryjnych oraz dowiedzieli się, co ich czeka w przyszłości na zajęciach przedmiotowych.

Przez cały czas trwania „Drzwi otwartych” licealiści mogli się zapoznać z działalnością kół naukowych istniejących na naszym wydziale oraz mieli możliwość porozmawiać ze studentami na temat studiów, wykładowców oraz studenckiego życia. W łączniku pomiędzy budynkami – Wydziału Elektrycznego i Budowy Maszyn swoje dokonania naukowe prezentowały takie koła, jak: Sensor, KN-Atena oraz nasze koło SKN Elektroenergetyka. Po raz pierwszy przedstawiony został projekt kotła fluidalnego „Radek” autorstwa Marka Tarkowskiego. Kandydaci na studia mogli oglądać także inne nasze projekty – np. silnik Stirlinga czy modele elektrowni jądrowej oraz wiatraka oraz zapoznać się z działalnością koła.

Podczas „Drzwi otwartych” przyszli studenci mieli świetną okazję poznać nasz wydział oraz uzyskać odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące studiowania na naszej uczelni.

autorka: Marysia Ciarkowska

Poprawiony: czwartek, 03 kwietnia 2014 17:05
 

Krótka rozprawa o kablu i przewodzie

Email Drukuj PDF


Zapewne  nie  jeden  student  energetyki  przed  pierwszymi  laboratoriami  z podstaw elektrotechniki i elektroniki  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  istnienia  jakiejkolwiek różnicy pomiędzy kablem a przewodem. Różnicy dla jednych subtelnej i niemalże umownej, dla innych zaś zasadniczej, fundamentalnej. Kabel, przewód? To jak rezystor i opornik, jedno i to samo- mówi. Otóż zagłębiając się w terminologię różnica jest i to nie byle jaka!

Pierwsza nasuwająca się myśl jest taka, iż kabel w odróżnieniu od przewodu można układać w różnych „warunkach środowiskowych”. Krótko mówiąc w ziemi na przykład. Ale czy  przewodu  w  ziemi  ułożyć  też  nie  możemy?  Włożyć  do  osłony  rurowej  i spokojnie zakopać? Niby można, chociaż nie jest to zalecane i na pewno bardzo wątpliwe ze względu na wytrzymałość i niezawodność tego rozwiązania. A i w praktyce, tak naprawdę to nie przewód ułożymy w ziemi, lecz przewód w osłonie, a dopiero osłonę w ziemi. Jest więc i pierwsza różnica  a  mianowicie  budowa  (izolacja)  pozwalająca  na  bezpośrednie  układanie  kabla w ziemi, wodzie et cetera.

Profesor  doktor  habilitowany inżynier  Henryk  Markiewicz,  emerytowany profesor Politechniki Wrocławskiej, Wydziału Elektrycznego, Instytutu Energoelektryki, Zakładu Urządzeń Elektroenergetycznych, a więc persona nie byle jaka, wykładał swoim studentom, iż  kabel  w  istocie  jest  przewodem,  o  specjalnych  parametrach  i  konstrukcji  (szczelnej i wzmocnionej  izolacji) przystosowany przykładowo do  układania bezpośrednio  w ziemi. Przewód natomiast to drut/linka, który może lecz nie musi posiadać izolację. W sporym uogólnieniu kabel to więc niejako urządzenie elektroenergetyczne, o określonych danych znamionowych (napięcie/pojemność) służące do przesyłania energii elektrycznej, podłączone jak to urządzenie do sieci elektrycznej. Nasuwa się więc pewna prawidłowość. Tak jak w matematyce, oczywiste jest iż każdy kwadrat jest prostokątem, jednak nie każdy prostokąt kwadratem, tak dla elektryka każdy kabel jest przewodem jednak nie każdy przewód jest kablem.


Sięgnijmy  jednak  dla  pewności  do  literatury.  Witold  Kotlarski,  w  swoim  dziele
„Aparaty i urządzenia elektryczne” (WSiP, Warszawa 1987) pisze:

Przewody i kable różnią się od siebie dwoma zasadniczymi cechami. Przewody mające izolację z materiałów stałych budowane są na niższe napięcia - maksymalnie do 6kV, a kable praktycznie na cały zakres stosowanych napięć. Ponadto przewody izolowane stosowane są do  układania  tylko  w  pomieszczeniach,  natomiast  kable  dzięki  ich  specjalnej  szczelnej i mocnej budowie mogą być układane również w ziemi i w wodzie.”


Cóż jednak ma począć student dociekliwy, który w "Poradniku inżyniera elektryka" Wydawnictwa Naukowo-Technicznego, książce rekomendowanej przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich wynajduje fragment:

"
Kabel zgodnie z międzynarodowym słownikiem elektrotechnicznym jest to zespół (wyrób) składający  się  z  jednej  lub  kilku  żył  mających  indywidualne pokrycia  (izolacje,  ekrany) z warstwy ochronnej (lub nie) na skręconych żyłach (izolacja rdzeniowa) oraz inne (lub nie) z osłon ochronnych. Pojęcie to wg polskiej terminologii obejmuje wszystkie rodzaje i kabli i przewodów."

Tak więc jest różnica czy jej nie ma? Jak widać zagadnienie jest dosyć niejednoznaczne.  Założyć  należy  jednak,  moim  zdaniem,  iż  różnica  między  kablem a przewodem, co wykazałem wcześniej, niewątpliwie występuje, zamienne zaś stosowanie tych słów wynika raczej z opieszałości i niejako degrengolady języka polskiego.

autor: Mateusz Białasik
SKN Elektroenergetyka

Poprawiony: poniedziałek, 31 marca 2014 15:10
 


Strona 6 z 15

Liczba gości

Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości 

Sonda

Czy obecna sytuacja na wschodzie zagraża Twoim zdaniem bezpieczeństwu energetycznemu w Polsce?
 

Wyszukiwarka