Telefony komórkowe a pole elektromagnetyczn

Codziennie spotykamy się z brakiem zasięgu w naszych smartfonach. Często zastanawiamy się czym jest to spowodowane. „Środek wielkiego miasta a ja mam tylko 2 kreski”. Poniżej kilka słów wyjaśnienia o co w tym wszystkim chodzi.

Pola oddziałujące na nas

Nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, gdzie mieszkamy, co na nas oddziałuje, co dzieje się z naszym organizmem. Chcemy natomiast móc zawsze i wszędzie korzystać z internetu w smartfonie nie patrząc czy odbija się to na naszym zdrowiu czy nie. Ładnych paręnaście lat temu lekarze stworzyli mapę ludzkiego ciała z punktami krytycznymi, które są najbardziej podatne na „promieniowanie GSM”. Znajdowały się tam punkty kluczowe naszego organizmu :
– Głowa – podczas rozmowy słuchawka znajduje się przy uchu,
– Serce – często telefon noszony był w wewnętrznej kieszeni marynarki,
– Genitalia męskie – bliskość telefonu noszonego w kieszeni spodni.

Pole elektromagnetyczne vs Nokia Panasonic

I o ile dzisiaj jest to powód do śmiechu, o tyle nie można przeczyć w całości tej teorii.Urządzenia uległy rozwojowi, narzucono miliard nowych norm dotyczących emisji CO2, fabryki podzespołów są bardziej „EKO” i przyjazne środowisku.

A GUZIK PRAWDA!

Całe to zamieszanie, chęć wielkich firm telekomunikacyjnych by dbać o nasze zdrowie i życie to tylko bujda. Fakt, chcą byśmy żyli jak najdłużej, po to żeby mogli wcisnąć nam więcej urządzeń elektronicznych. Może i jestem fanem teorii spiskowych, ale wykryte celowe postarzanie urządzeń takich firm jak Phillips czy Samsung idealnie utwierdzają mnie w wyżej postawionej tezie.

Co do zdrowia – tak, znajdujemy się w przeogromnym polu elektromagnetycznym Ziemi. Przechodząc z dużego pokoju do małego w naszych mieszkaniach, przemieszczamy się z deszczu pod rynnę – z pola elektromagnetycznego telewizora do pola wytwarzanego przez płytę grzewczą indukcyjną lub piekarnik elektryczny.

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy jak to wpływa na nasz organizm. Chorujemy na migreny, na cykliczne nerwobóle, lekkie nerwice i stany depresyjne. Nie szukamy źródeł, tylko leczymy objawy. A przyczyną może być wcześniej wymienione pole elektromagnetyczne.

Nie twierdzę tu, że setki pomiarów i wyniki badań kłamią. Pole elektryczne i magnetyczne o najsilniejszym działaniu występuje w okolicach linii elektroenergetycznych wysokich i najwyższych napięć (110,220 i 400kV) jednak na wysokości 2m nad ziemią wartości natężenia obydwu pól są znikome, prawie niemierzalne. Skąd więc teoria o złym i szkodliwym działaniu elektromagnetyzmy na organizm ludzki? A no stąd, że o ile prąd przepływający przez linie wywołuje oddziaływanie na człowieka na słupie (montera lub idioty-hardcora) w znacznym stopniu, o tyle zamieszczone na konstrukcjach słupów anteny nadawcze GSM oddziałują na wszystko wokół na każdej wysokości. Poniższa mapa obrazuje jak wygląda polska sieć elektroenergetyczna WN i NN w Polsce, nie są tu zaznaczone słupy, które widujemy na co dzień, tylko te najwyższe konstrukcje wsporcze.

Operatorzy komórkowi z miłą chęcią wynajmują konstrukcje pod swoje nadajniki, mając ogromny wybór w umiejscowieniu (słupy co 100m) i w dodatku nie obchodzi ich nic więcej niż utrzymanie swojego urządzenia w dobrej kondycji. Problem w tym, że taki nadajnik oddziałuje z częstotliwością nie 50Hz (częstotliwość polskich sieci) a z częstotliwości 900/1800/1900 MHz !!! Nie dość, że czas przebywania elektromonterów na konstrukcjach przy konserwacji jest ograniczana przez pole wywołane przepływem prądu w sieci, to jeszcze dodać trzeba oddziaływanie nadajników, które ograniczają czas możliwej pracy kilkukrotnie. Dobrze dobrze, siedzę w swoim grajdołku, to i Was zanudzam tymi opowieściami. OTÓŻ NIE! Wieża RTV z nagłówka idealnie obrazuje ilość anten i nadajników na niej zamontowanych. Pole elektromagnetyczne znajdujące się wokół takiej konstrukcji posiada ogromne wartości natężenia. O ile normy pozwalają wybudować budynki mieszkalne i gospodarcze w odległości ~300m od linii Najwyższych Napięć w Polsce, o tyle w pobliżu takiej wieży RTV zabudowa mieszkaniowa jest kategorycznie zakazana w obrębie równym co najmniej 3-krotnej wysokości konstrukcji. Oczywiście nie wnosi to zbyt wiele, bo przy tej częstotliwości nie ma szans, że w obrębie 200m nie będziemy tego odczuwać. Możemy nie czuć tego codziennie, ale nasz organizm owszem i w pewnym momencie poinformuje nas o tym pewnymi objawami. 

No dobrze, a co z tym zasięgiem w wielkich miastach?

Operatorzy nie chwalą się tym, że postawili w obrębie miasta 20 nowych nadajników, które emanują polem elektromagnetycznym na każdą stronę. Przypisują sobie powiększanie zasięgu. Wszystko fajnie i pięknie, ale zasięg jak był słaby tak jest dalej. Mimo, że mam w pobliżu siebie wieżę RTV z ich nadajnikiem , więc w czym tkwi problem?
Odpowiedź jest prosta! Występują w przyrodzie takie zjawiska jak interferencja czy dyfrakcja. Często składa się tak, że mieszkając w pobliżu nadajnika nie mamy zasięgu, dodatkowo nie odbiera nam odpowiednio Cyfra+ i szwankują urządzenia elektroniczne. Są to obok ludzkiego organizmu najwrażliwsze możliwie obserwowalne dowody na oddziaływanie pewnych sił. Nie mówię o duchach, o efektach specjalnych, spiskach czy elementach dodatkowych. Nakładanie się na siebie fal tworzy jakby niewidoczną falę tsunami, która pędzi od takiej wieży w prawie każdym kierunku. Nakładając na siebie dodatkowe fale o podobnej częstotliwości pędzi takie ustrojstwo przed siebie przechodząc przez organizmy ludzkie i inne żyjątka na przestrzał. I leci sobie i po pewnym czasie zaniknie, bo odbije się od przeszkody, trochę tam wytłumi ją coś po drodze, a tu trafi przypadkiem do odbiornika jakiegoś. Jednak taka przypadkowa fala tsunami powoduje, że zakłóca nasz sygnał. Nie do końca, bo to różne częstotliwości, jednak mocno przeszkadza w odebraniu przez nas upragnionego sygnału komórkowego.

To co w końcu z tym zdrowiem?

Ano nic! Od tego problemu za daleko nie uda nam się uciec. Zdrowie dostaje solidne kopniaki, a my bezradnie przyspieszamy pewne procesy trzymając smartfona przy uchu, laptopa/tablet na kolanach, przy włączonym TV i wieży HiFi. Jesteśmy bombardowani z każdej strony nadajnikami, wszystko przechodzi na łącza bezprzewodowe, wszędzie routery WiFi, GSM,LTE a gdzie w tym wszystkim ekranowanie? Kable, przewody mają chociaż kilka warstw ochronnych… Gołębie pocztowe, pszczoły i inne zwierzęta posługujące się mini modułami GPS wbudowanymi w głowy przez naturę błądzą, bo szwankują ich systemy porozumiewawcze. Coś się dzieje w tym eterze, i dopóki były to tylko fale radiowe, wojskowe i kilka telewizyjnych, to wszystko było ok. Teraz jak sobie pomyślę jaki niewidoczny gołym okiem śmietnik mamy na niebie, to przyprawia mnie to o ból głowy. Zastanówcie się trochę nad tym problemem przez weekend i pomyślcie czy warto się na co dzień otaczać tak dużą ilością urządzeń emitujących pole elektromagnetyczne.

autor: Maciej Kubiak, SKN Elektroenergetyka
Zapraszamy do odwiedzenia  strony autora : http://maciejkubiak.komorkomania.pl/

Dodaj komentarz